Grill w wózku osiatkowanym z supermarketu

Grill w wózku osiatkowanym z supermarketu

 

Przez pierwszy rok studiów mieszkałam we wspólnym akademiku weterynarii, więc już nie wiele rzeczy mnie zdziwi. Grzyby pleśniowe otwierające lodówkę? Rozbite jajko leżące zaschnięte przez tydzień na podłodze w segmencie? Wegetarianie jedzący tylko mięso ze zwierząt wolnożyjących, zastrzelonych przez jednego z nich? A może złodziej grasujący po lodówkach, kradnący jogurty z półek? To w sumie tylko część historii związanych z tym miejscem.

Pożyczenie wózka osiatkowanego ze sklepu ogólnobranżowego

duże wózki osiatkowanePewnego pięknego dnia wychodziłam z akademika i spotkała mnie dziwna niespodzianka. Przed drzwiami, w dołku pod oknami budynku stał sobie samotny wózek  z ogólnobranżowego sklepu mieszczącego się przy ulicy prostopadłej do naszego schronienia dla studentów. Był to dość niecodzienny widok, biorąc pod uwagę to, że te duże wózki osiatkowane są do siebie poprzypinane i stoją wewnątrz sklepu. Kto i jak go tam przyniósł było dla mnie zagadką. Do czasu. Do czasu, aż spotkałam moich współlokatorów, ewidentnie wczorajszych, czyli na tak zwanym kacu. Widać, że nieźle popili poprzedniego dnia.I wtedy opowiedzieli mi historię osiatkowanego wózka ze sklepu obok: „Gdy już sobie byliśmy pijani, powstał pomysł zrobienia grilla, jednak nie mieliśmy odpowiedniego urządzenia, aby go zorganizować. Wtedy jeden z nas pomyślał o tych dużych osiatkowanych wózkach sklepowych, nadawały się idealnie, były zrobione z metalu, więc by się nie spaliły, miały też przęsła, aby położyć na nich kiełbaski. Także pożyczyliśmy jeden z nich i pojechaliśmy na plażę, na miejsce do zrobienia ogniska i postawiliśmy nasz wózek nad nim. Grill wyszedł świetnie, a mięso było bardzo smaczne”.

Właśnie tak widać, co robi się w akademikach, a głodny student zawsze znajdzie sposób, żeby zrobić to, na co ma ochotę. Nawet wykorzystując osiatkowane wózki ze sklepu ogólnobranżowego do zorganizowania grilla na plaży akademickiej.