Mój aparat uległ zniszczeniu podczas fotografii ślubnej

Mój aparat uległ zniszczeniu podczas fotografii ślubnej

Pewnego dnia zadzwonił do mnie klient. Chciał zamówić sesję ślubną w Bydgoszczy. Po spotkaniu ustaliliśmy odpowiednią datę i miejsce. Podpisaliśmy także stosowną umowę. Wszystko odbywało się zgodnie z planem.

Moja fotografia ślubna przestała być popularna.

fotografPracuję jako fotograf ślubny od wielu lat. Już w liceum zapisałem się na profesjonalne kursy. Tam nauczyłem się wielu ciekawych rzeczy. Pozwoliło mi to poszerzyć swoje umiejętności. Gdy nadszedł dzień wykonania zlecenia zepsuł mi się samochód. Na miejsce musiałem dotrzeć autobusem. Okazało się, że drzwi uderzyły w moją torbę. Byłem w szoku. Mój cały sprzęt uległ zniszczeniu. Szybko zadzwoniłem do moich klientów. Wszystko było trzeba przełożyć na inny dzień. Po powrocie do mieszkania nawiązałem kontakt ze swoim ubezpieczycielem. Jedyną pozytywną informacją było to, że dostanę częściowy zwrot. Byłem zrozpaczony. Na pieniądze musiałem czekać miesiąc. W tym czasie wziąłem spory kredyt i kupiłem nowe obiektywy oraz aparaty. Nie mogłem bez nich pracować. Były podstawowym elementem w moim wyposażeniu. Wszystko wskazywało na to, że musiałbym zamknąć działalność. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Oczywiście wszystko niosło za sobą konsekwencje. Część moich klientów po prostu odeszła do konkurencji. Moje zdjęcia ślubne przestały być już tak popularne. Na dodatek wiele osób zaczęło stwarzać negatywne opinie na mój temat. To mi bardzo zaszkodziło. Na mojej stronie internetowej napisałem stosowne przeprosiny. Chciałem aby moja fotografia ślubna-Bydgoszcz była nadal dobrej jakości.

Ostatecznie wszystko wróciło do normy po wielu dniach. Wspierała mnie wtedy moja koleżanka. Pożyczała mi swoje stare aparaty. To trochę mi pomogło. W wolnym czasie zajmowałem się programem graficznym oraz wywoływaniem swoich prac.

Dodaj komentarz